Miłą kicię oddam w dobre ręce. By ratować koty.

Z prasy
Koty to ich pasja. Założyli Kocią Dolinę, by im pomagać. W swoich mieszkaniach przygotowują je do adopcji. Podopiecznych starają się oddać tylko tym, którzy będą potrafili o nie zadbać.


 
Kasia Mazurkiewicz, Daniel Wrotniewski i Magda Musielak z Bydgoszczy, Agnieszka Hejenkowska-Marek z Inowrocławia i Ola Żylińska z Torunia - to tylko niektórzy z wolontariuszy Kociej Doliny. O sobie mówią, że "są zwykłymi ludźmi, którzy mają w domu trochę więcej kotów niż inni". Działają od 2005 r. Początkowo był to tylko wolontariat, ale z czasem postanowili zarejestrować działalność i stać się fundacją. Nie dostają żadnych pieniędzy za swoją pracę, a czworonogom poświęcają prawie cały wolny czas.

- Nie jesteśmy zwykłym schroniskiem ani przytuliskiem dla bezdomnych zwierząt - mówi Kasia. - Normalnie schroniska muszą przyjąć każde zwierzę, a my nie możemy sobie na to pozwolić. Koty lądują w naszych mieszkaniach, a te przecież nie są z gumy. I tak niektórzy z nas litują się i biorą do siebie więcej kotów niż powinni.
 

Takich kocich domów tymczasowych jest już w Bydgoszczy dziesięć. Pod opieką wolontariuszy znajduje się ponad 80 zwierząt. Niektóre z nich nie nadają się jeszcze do adopcji, bo trzeba je jeszcze podleczyć i trochę wychować. Ale zawsze można kotka adoptować wirtualnie. - Wirtualne adopcje bardzo odciążają nas finansowo - wyjaśnia Kasia. - Każdy może wybrać sobie kota ze strony i przeznaczyć pieniądze na karmę, zabawki i wizyty u weterynarza. Taki wirtualny właściciel regularnie dostaje od nas informacje o tym, na co idą pieniądze.

Nie wszystkie koty są w stanie poradzić sobie w mieście. Szczególnie ciężko jest tym, które nie urodziły się na wolności, ale zostały wyrzucone z domu. Nie potrafią polować, są delikatniejsze i mniej odporne na mróz.

- Gdy znajduję bezdomnego kota, zabieram go po prostu do domu. Taki zwierzak musi być odizolowany i przejść tygodniową kwarantannę - opowiada Kasia. - Prowadzimy go do weterynarza i robimy wszystkie potrzebne badania. Dokarmiamy, pielęgnujemy, uczymy dobrych nawyków. To pochłania bardzo dużo czasu i pieniędzy, ale się opłaca. Często z kociaka, który trafiając do nas, wygląda okropnie, ma połamane żebra i przepuklinę, wyrasta koci łabędź, piękny i gotowy do rozpoczęcia nowego życia z nowym właścicielem - dodaje.

W naszym regionie na dom czeka ponad 50 kociaków. Każdy z nich jest inny, więc chętni do adopcji na pewno znajdą kocią osobowość, która będzie im odpowiadać. - Nikita ma charakter zdecydowanie mruczankowy. Lubi towarzystwo ludzi i na dodatek jest śliczna - zachwala Kasia. - Gabryś trochę się jeszcze boi, ale z dnia na dzień coraz bliżej do nas podchodzi. Szuka kogoś, kogo będzie mógł obdarzyć zaufaniem. A Bąbel to jeszcze mały rozrabiak, który jednak nie wyobraża sobie życia bez głaszczącej go ludzkiej dłoni.

"Po wyjaśnieniu wszystkich kwestii będziemy mogli przedstawić Państwu odpowiednie kocie charaktery. Jeśli będą u nas odpowiedni kandydaci, damy Państwu okazję do zapoznania się ze zwierzętami osobiście. Potem niech decyduje uczucie" - tymi słowami kończy się ankieta adopcyjna Kociej Doliny, która wraz z kilkudziesięcioma pytaniami wręczana jest do wypełnienia każdemu, kto chciałby wziąć kotka do siebie. Tak jak fundacja nie może pozwolić sobie na to, żeby przyjmować pod dach każdego bezdomnego zwierzaka, tak też nie każdy nadaje się do tego, aby zostać kocim właścicielem.

- Niektórzy zarzucają nam, że stawiamy zbyt wysokie wymagania - mówi Kasia, która obecnie opiekuje się szóstką kotów. - Do zwykłego schroniska można po prostu przyjechać i zabrać zwierzę ze sobą. My chcemy mieć pewność, że kot trafi w dobre ręce i że nigdy nie zostanie wyrzucony na bruk. Jeśli mam wątpliwości, wolę, żeby kociak dalej mieszkał ze mną.

Pytania w ankiecie są nie tylko informacją dla wolontariuszy, ale mają uświadomić przyszłym właścicielom, że kot to nie zabawka, że może obgryzać kwiatki albo poszarpać firanki, że nie wszystkie nadają się do domów z małymi dziećmi. Trzeba także podpisać deklarację o tym, że kot nigdy nie trafi ani na ulicę, ani do schroniska.



Koty można zobaczyć na stronie internetowej: www.kociadolina.pl
 

gazeta dolina wyborcza kocia artykuł

nasze artykuły

Sterylizacja i kastracja FAQ

Z zabiegiem sterylizacji i kastracji kota wiąże się wiele mitów i wątpliwości. Poznaj prawdę o sterylizacji i przekonaj się, że to nic strasznego!

Zalety dorosłych kotów

Wybierając kota często kierujemy się jego wiekiem. Dorosłe koty mają mniejsze szanse na nowe domy. A przecież dorosłe zwierzę ma wiele zalet!

więcej artykułów

lokalizacja

lokalizacja Kocia Dolina
87-100 Toruń
ul. Brzechwy 50